Animator kultury – spojrzenie własne

animatorprzyklad3

Animator Kultury 1(2016)

Marlena Kowalska 

ANIMATOR KULTURY – SPOJRZENIE WŁASNE

___Definicje animacji oraz profesji animatora kultury pojawiają się w licznych publikacjach poświęconych tym zagadnieniom. Dziś jednak, gdy osobiście przychodzi mi (czyli z wykształcenia animatorowi kultury) zmierzyć się z odpowiedzią na pytanie o „istotę” wymienionych wyżej pojęć, postąpię tak, jak sądzę animator z prawdziwego zdarzenia postąpić powinien – zaproponuję własne spojrzenie.

___Kto?
___
Jak wspomniałam, definicji jest wiele. Pozwolę sobie zacytować jedną z nich, moją ulubioną, choć sformułowaną jeszcze w zeszłym wieku. Jej autorki, Małgorzata Komorowska i Lidia Rybotycka, uważały animację za rodzaj metody wychowawczej z pogranicza pedagogiki, psychologii oraz socjologii kultury. Stąd zdaniem tych badaczek, animator jest osobą, która potrafi „świadomie tę metodę stosować, łącząc w sobie cechy, umiejętności, wiedzę i talent potrójny: pedagoga, psychologa i artysty”[1].
___Trzeba zwrócić uwagę, iż te trzy persony łączy szczególna cecha: wrażliwość. Nie sądzę, że dobrym animatorem może być ktoś wrażliwości pozbawiony, któremu obce jest uczucie empatii. Ogromnie ważne jest przecież to, by  animator potrafił nawiązywać kontakty z ludźmi, jak to się mówi różnego pokroju. Czyli po prostu, musi on starać się trafić do swego potencjalnego odbiorcy, którego nie może z żadnego powodu dyskryminować. Z kolei fakt, że animator swoją pracą zaspokaja potrzeby kulturalne odbiorców zbliża go do artysty, ale także psychologa. Potrzeby, o jakich mowa często trzeba samodzielnie przewidywać, interpretować je np. na podstawie  zachowań ludzi. Umiejętności pedagogiczne u animatorów uważam zaś za bezdyskusyjnie potrzebne. Opinię tę potwierdzają działania instytucji kultury rekrutujących animatorów. Coraz więcej z nich jako pożądaną umiejętność wymienia właśnie tzw. przygotowanie pedagogiczne.
___A skoro posiada się już te wszystkie umiejętności, to czy jest to już sukces? Na pewno jest to już połowa sukcesu, a do pełnego brakuje najważniejszego. Gdyż animator, który może mówić o własnym sukcesie, to animator któremu udało się zaktywizować grupę z jaką pracował (warto w tym miejscu odnieść się do łacińskiej etymologii słowa – animo oznacza „tchnąć w coś życie”). Wzbudzić w ludziach zainteresowanie, wykorzystać ich potencjał, zachęcić do działania – oto nadrzędne cele do których zrealizowania dąży się w tej pracy.

___Jak i gdzie?
___
Rynek edukacji oferuje wiele możliwości na to, aby stać się animatorem kultury. Można ukończyć studia z taką specjalnością, zrobić „podyplomówkę”, albo iść na kurs. Ale niech nie łudzi się ten, który myśli, że uzyskując dyplom lub zaświadczenie będzie już mógł powiedzieć o sobie: „jestem animatorem kultury”. Będzie nim, owszem, ale tylko na papierze – teoretycznie, nie praktycznie. A przecież praktyczne działanie stanowi istotę tej profesji.

-1-

___Drogą do tego, by nauczyć się być dobrym animatorem z pewnością jest wolontariat. Czynny udział w projektach czy badaniach pociąga za sobą kapitał umiejętności, a przede wszystkim uczy nas  międzyludzkiej współpracy. To po pierwsze, a po drugie, chyba ważniejsze: angażując się w coś charytatywnie czerpiemy przyjemność z bezinteresownego ofiarowywania naszego czasu. A ta umiejętność przyda się szczególnie, gdy zaczniemy pracować jako animatorzy. Ich godziny pracy są dość elastyczne, a nie typowo „urzędowe”. Ma to swoje plusy, ale także minusy, gdyż niejednokrotnie oznacza bezpłatne nadgodziny oraz zajęte weekendy.
___Próbowania swoich sił jako animator warto również zacząć od lokalnego środowiska, które znamy (wiemy zatem co trzeba zmienić, co jest potrzebne). Pamiętajmy, że ta praca polega na organizowaniu imprez kulturalnych. A pod tą nazwą kryją się różnorodne wydarzenia: koncerty, przeglądy, zawody, wystawy, pokazy, wieczorki artystyczne czy nawet wycieczki. Tym samym, nasze działania stanowią odpowiedź na potrzeby kulturalne pewnej grupy, której świadomość kształtujemy.
___Szybki wniosek? Nie należy marnować czasu i zacząć działać, a przede wszystkim być w tym działaniu zdeterminowanym i przekonanym co do tego, że animatorem chce się być tak na 100%. Bo przecież zawód ten nie jest z pewnością na pierwszym miejscu pod względem uzyskiwanych z niego dochodów. Materialistom zatem po prostu dziękujemy. Tej obiegowej opinii ostatnio zaczęły przeciwstawiać się liczne sukcesy wielu organizacji: stowarzyszeń czy fundacji zajmujących się szeroko rozumianą działalnością kulturalną, które to wychodzą więcej niż „na swoje”. Jednak wciąż bycie animatorem kultury nie jest drogą do szybkiego wzbogacenia się. Stąd właśnie tak podkreślany wymóg determinacji i niesłabnącej chęci do pracy.

___Animator kultury to też inżynier
___Nic chyba tak nie podnosi ciśnienia humanistom, jak deprecjonowanie w przeciągu dobrych już kilku lat ich roli w społeczeństwie. Ogromne zamieszanie na polskich uczelniach (a stąd też w szkołach, zwłaszcza średnich) wprowadził trend na studiowanie kierunków ścisłych, które jak przekonuje się wielu młodych ludzi stanowią drzwi do kariery zawodowej i dużych pieniędzy. Bardziej lub mniej przekonani co do swoich matematycznych talentów młodzi ludzie podejmują wyzwanie i walka o inżyniera się rozpoczyna. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje: ilu świetnych humanistów już straciliśmy?
___Ale jakże trudno jest być „inżynierem” w obrębie kultury. Odpowiadać na jej wahania, płynność, ludzkie humory i uprzedzenia. Jakże trudno odpowiednio wyliczyć (jeśli to w ogóle możliwe) co się przyjmie, z czego ludzie będą zadowoleni. Nie deprecjonujmy zatem animatorów. Nie mówmy, że bez nich się obejdziemy.
___Współcześnie wymaga się od animatorów coraz więcej. Muszą oni odpowiadać na panujące trendy i rozwój technologiczny. W   tekstach zamieszczanych w niniejszej rubryce pojawią się opisy innowacyjnych działań realizowanych przez animatorów w Polsce oraz (dla porównania) za granicą. Dużo miejsca poświęcone będzie sposobom radzenia sobie w sytuacji właściwej współczesnemu stylowi życia. Niestety w obliczu tak ogromnej ilości docierających do nas bodźców i natłoku informacji, coraz trudniej kogokolwiek czymkolwiek zainteresować oraz na dłużej zaskarbić sobie ludzką uwagę. Ale przede wszystkim chciałabym tym werbalnym przekazem pokazać, że naprawdę opłaca się inwestować (zarówno kapitałem finansowym jak i ludzkim) w kulturę oraz w kulturalną działalność.

-2-

___W poszukiwaniu konkluzji
___
Niniejsze przemyślenia wynikają z osobistego przekonania, że kulturę trzeba rozpowszechniać. Czasopismo, które oddajemy do lektury ma na celu  aktywizować Czytelnika. Bo pisząc o pracy, wysiłku, poświęceniu, także satysfakcji, sukcesach, ale i porażkach animatorów kultury, będziemy proponować różne drogi – uczyć, ale doświadczenia nie damy. Ani tego do CV, ani co ważne tego, które pozwoli nam z radością działać w K U L T U R Z E.

[1] M. Komorowska, L. Rybotycka, Animator przewodnikiem po sztuce i życiu, w: Sztuka i dorastanie dziecka, red. M. Tyszkowa, Warszawa-Poznań 1981, s. 81.

-3-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *