Wish You Were Here i życie

d_pinkwyr

Animator Kultury 2(2017)

Dominik Zając

WISH YOU WERE HERE I ŻYCIE

___McCartney przedstawiając zespół sierżanta pieprz śpiewał usiądź wygodnie i pozwól aby wieczór mijał. Tak mi mija z tą muzyką już któryś rok. Przestałem nawet liczyć ile już zleciało. Tak samo zapraszam was na miły wieczór ze szklanką ciepłej herbaty, bądź kuflem zimnego piwa. Nasze spotkania zaczniemy od płyty, od której muzyka rockowa pochłonęła mnie do reszty. Pozwólcie aby wieczór płynął wraz z dźwiękami Wish You Were Here.
___
Floydzi w 1972 wydając jeden z najlepszych albumów w historii muzyki rockowej przeszli na ciemną stronę księżyca. Niby tworzyli, ale nic konkretnego się nie rodziło. Po wydaniu ponadczasowego Dark Side of the Moon zajęli się na chwilę projektem Household Objects. Był to mocno progresywnym projekt, w którym wykorzystywano sprzęty codziennego użytku takie jak kieliszki. Jednak nie powstało z niego spójne dzieło, z którego muzycy byliby zadowoleni. Jedyną próbkę materiału zarejestrowanego wtedy przez zespół możemy usłyszeć na początku Shine On You Crazy Diamond – grane na kieliszkowych organach intro do kompozycji. W międzyczasie Floydzi stworzyli także trzy kompozycje na potrzeby koncertowe. Znużeni graniem w kółko ciemnej strony księżyca, zaczęli przedstawiać publiczności długie You Gotta Be Crazy, Raving and Drooling oraz Shine On You Crazy Diamond. Tylko ostatnie z nich zostało użyte jednak przez zespół na płycie Wish You Were Here. Muzycy nie mogli się skupić na tworzeniu i to właśnie Waters – wysuwający się na pozycję lidera grupy – wziął proces twórczy na swoje barki. Pomyślał o stworzeniu muzyki, która odzwierciedlałaby stan, w jakim wówczas znalazł się zespół.
___Mimo braku skupienia oraz zwróceniu się raczej ku życiu prywatnemu, muzykom udało się zarejestrować materiał, który zrównał się – jeśli nie przewyższył, według niektórych – z longplayem Dark Side of the Moon. Płyta wydana w 1975 roku to przepiękny pejzaż dźwiękowy, w którym można wyczuć początkowe nuty konfliktu wewnątrz zespołu. To zabawne, że właśnie ten album stał się punktem zapalnym do nieporozumień między członkami grupy, album traktujący o nieobecności. Nieco oddaleni od siebie koledzy stworzyli jedną z najpiękniejszych i najbardziej przejmujących płyt wszech czasów. Jest tu wszystko co lubię w muzyce Floydów – przepiękne dźwięki gitary Gilmoura, przejmujące i pełne jadu teksty Watersa.
___
Shine On You Crazy Diamond spina trzy pozostałe utwory klamrą. Utwór był hołdem dla wcześniejszego członka i lidera grupy Syda Barretta, ale też punktem wyjścia do zastanowienia się nad swoim życiem. Jeśli przestaniemy marzyć i dążyć do założonych celów staniemy się tylko wspomnieniem. Lśnij szalony diamencie bo co innego Ci pozostało. Jesteś tylko wspomnieniem, do którego ludzie mogą wracać w myślach. Ano jak śpiewał Rysiek samotność to taka straszna trwoga. Prawda to, bo co nam po jałowym, nie przedstawiającym wartości życiu. Life goes on, a każdy kto będzie w nim tylko i wyłącznie marzycielem zostanie połknięty, przetrawiony i wypluty na płótno rzeczywistości, a tłem dla jego egzystencji pozostaną tylko okrzyki shine on, you crazy diamond.

-1-

d_pink1 (1)

-2-

___Kolejne utwory są kontynuacją tegoż wątku, tyle że dotyczą biznesu muzycznego, w którym każda nowa gwiazdeczka zmuszona jest odnaleźć się w jakimś układzie planetarnym. Nie ma już gwiazd, którym pozwala się świecić własnym światłem, mimo iż może nam się wydawać, że ktoś robi muzykę niezależną, to jest ona wypuszczana z określonej machiny. Istnieje tylko dłuższa lub krótsza smycz, na której trzyma się artystę. Zastanowić się można tutaj także nad naszym losem. Czy tak naprawdę jesteśmy wolni i mamy wpływ na swoje wybory, czy jesteśmy właśnie trzymani na krótszej, czy nieco dłuższej smyczy. Welcome to the Machine to zaproszenie wysyłane do każdego młodego człowieka, wchodzącego w dorosłe życie, regulowane masą przepisów, brakiem pieniędzy, warunkowane nędzą, albo zbytkiem i jeszcze większą chciwością. Młodzi stają się trybikami w czyjejś maszynie. To nie oni decydują o swoim szczęściu, to maszyna decyduje ile kto zje, ile czasu będzie odpoczywał i kto oszaleje z nawału stresu. Jak wielkie znaczenie przypisujemy pracy i swoim posadom, czy jesteśmy tam szczęśliwi? Czy będziemy we własnym życiu mieli czas dla siebie? Witaj synu, witaj w maszynie – dorosłym życiu. Wiemy co jest dla Ciebie dobre a co złe, zdecydujemy za Ciebie, nie martw się.
___
W kolejnym utworze rekiny biznesu muzycznego rozmawiają z młodą, dobrze zapowiadającą się grupą. Na początku częstują cygarem, zapraszają na rozmowę i obiecują gruszki na wierzbie. Traktują artystę przedmiotowo. Naprawdę lubię waszą muzykę, a tak z innej beczki, który z was to Pink? Maszyna przemówiła, zaprosiła do środka i częstuje, obiecuje aby w rezultacie nas wykorzystać. Miło nam, że przyszedłeś, usiądź, poczęstuj się cygarem. Chcemy Cię zapewnić, że będziesz wartościową inwestycją. Razem zarobimy miliony, naprawdę cenimy Twoje doświadczenie Panie… No właśnie i w tym momencie pojawia się kłopot, gdyż szanujący nas pan, ważny i wielki, nawet nie wie z kim rozmawia. Pytanie czy osoby, które dają nam chleb i życie chcą naszego dobra, czy chcą tylko zbić majątek naszymi rękami? Pytania retoryczne zwykle nie wymagają odpowiedzi. Rzeczywistość rozbiera nas z dziecięcych marzeń i ubiera w swój szary płaszcz.
___Pytanie pojawiające się w utworze podobno padło podczas trasy po Stanach Zjednoczonych, podczas rozmowy nad kontraktem z włodarzami tamtejszej wytwórni płytowej. To w końcu oczywiste, że skoro zespół nazywa się tak niedorzecznie, to musi być to zestawienie nazwisk, bądź pseudonimów. Nic bardziej mylnego, tyle że nazwiska nie należały do żadnego z członków zespołu. Lecz prowadzący rozmowę nie zauważa swojego błędu i dalej przekonuje zespół aby wciąż pracował nad lepszymi piosenkami, będącymi w stanie przynieść tak wielkie pieniądze jak dotychczasowa płyta. Poprzednik Wish You Were Here był nie do przeskoczenia. Muzyka, która znalazła się na poprzednim krążku trwa do dziś i wciąż jest aktualna. Muzycy nie musieli się mierzyć z jej sukcesem, mogli po prostu grać dalej muzykę po swojemu, ale tego właśnie wymagały wytwórnie i prezesi wielkich firm fonograficznych. I znikasz, puff! Nie ma Cię.
___Utwór Wish You Were Here dał początek całej płycie. Waters napisał tekst przepełniony tęsknotą za kimś, kto zagubił się w życiu. Oczywiste są tu nawiązania do Syda – byłego członka grupy. Gilmour nadał utworowi charakter emocjonalnej ballady. Narrator snuje w niej pytania retoryczne na temat życia. Pyta się starego, nieobecnego już przyjaciela, czy zanim odszedł, znał odpowiedz na większość życiowych pytań. Czy potrafił nazwać dobro i zło, czy potrafił odróżnić gdzie przyjaciele, a gdzie wrogowie. Czy musiał przytknąć sobie metkę marzyciela i nie rozstawać się z nią, a nie jak inni, iść po prostu do przodu. Zginąłeś gdzieś w swoich marzeniach, a teraz brakuje mi Ciebie tutaj.

-3-

___Brak i tęsknota za Sydem – odczuwalna w utworach na Wish You Were Here – może wynikać z położenia, w jakim znalazł się zespół. Przecież to Barrett był siłą napędową w najlepszym do tej pory okresie działalności zespołu – nie licząc świeżego jeszcze sukcesu płyty Dark Side. To on tworzył najpopularniejsze utwory znane z The Piper at the Gates of Dawn. Gdy podjęto decyzję, aby nie zajeżdżać tym razem po Syda w drodze na koncert, ciężko było Floydom podnieść się z ziemi. Ich kolejne płyty miały podobny problem do rozwiązania jak teraz następca ciemnej strony księżyca – musiały być lepsze niż poprzednia. Może chodzi o brak ducha, który towarzyszył Sydowi, gdy komponował dla Floydów utwory.
___
Cokolwiek to było, kolejne części Shine On You Crazy Diamond (pt. XI-IX) zamykają płytę. Nieobecność pozostawiła wspomnienia. Pokrzepieniem jest fakt, iż mimo zagubienia w świecie i we własnym życiu, możemy pozostać w czyjejś pamięci i lśnić, mocno i jasno niczym ów szalony diament.
___Jak to już bywało w płytach z tamtych lat, okładka również rozwijała temat przewodni. Muszę przyznać, że cały projekt wraz z czarną folią, w którą płyta była opakowana oraz dołączonymi do niej plakatem i kartką pocztową porusza mnie najbardziej spośród projektów studia Hipgnosis. Będąc kiedyś na ziemi angielskiej, w wyniku prezentu urodzinowego trafiłem do pewnego sklepu z płytami w mieście Leeds. Tam ujrzałem pierwsze wydanie tej płyty i gdybym nie znał jej historii pewnie nie zwróciłbym na nią uwagi. Była po prostu nieobecna, wśród wszystkich pozostałych, pięknych obwolut płyt winylowych. Ciekawy jest także fakt, że była bezcenna. Podczas gdy na pozostałych płytach w rogu bądź centralnie na środku umieszczona była metka cenowa, na Wish You Were Here nie było nic. Czy to zabieg specjalny? Nie zapytałem miłego, starszego pana w okularach. Zapłaciłem pospiesznie za Tales from Topographic Oceans Yesów i wyszliśmy stamtąd. Gdy wróciłem kilka dni później aby wydać resztę pozostałych mi w kieszeni funtów, sklep był zamknięty. Z myślą o starszym dżentelmenie, noszącym w kieszeni klucze do owego sklepu, pomyślałem How I wish You were here. Półtorej godziny później zapinałem pasy w fotelu samolotu.

-4-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *