Jak to z tą husarią i resztą nowożytnej polskiej armii było?

r0 wyrozniajace

Animator Kultury 3(2018)

Radosław Falandys

JAK TO Z TĄ HUSARIĄ I RESZTĄ NOWOŻYTNEJ POLSKIEJ ARMII BYŁO?

 

___Od czasów szkoły podstawowej wpajane jest nam poczucie idealności husarii. Przywołuje się ogromne sukcesy, jednak prawie całkowicie, choć było ich mało, zapomina się o przestępstwach, czynach niehonorowych w polskiej armii tamtego czasu. Podobnie jak i o kosztach ludzkich i psychicznych oraz materialnych tak ludności cywilnej jak i samych żołnierzy. Oczywiście nie chciałbym tu podważać, umniejszać dokonań polskiego żołnierza, lecz nakierować Czytelnika na bardziej całościowe rozpatrywanie historii wojskowości. Warto też zauważyć kilka ponadczasowych prawidłowości co do funkcjonowania wojska.
___O ile jeszcze o niewygodach, o epidemiach, głodzie i przydarzających się wysokich stratach jest sporo wiadomości w pamiętnikach wojskowych z tamtych czasów (ponieważ były to ważne i wyjątkowe sytuacje), to o występkach kolegów żołnierze sami pisali niewiele. Przyczyny tego mogą być takie same kiedyś jak i dziś – szarganie dobrej opinii, oskarżenia o plucie na pamięć po braciach broni. Jednak w obecnych czasach warto się pochylić i nad mniej chlubnymi kartami dziejów wojskowości polskiej i litewskiej, a także kozackiej. Na temat historii armii Rzeczypospolitej Obojga (a nawet Trojga) Narodów powstała już nie jedna książka, dlatego skupię się szczególnie na okresie „Potopu” szwedzkiego, który miał miejsce w połowie XVII w., w czasach największej chwały i największych porażek armii Rzeczypospolitej.
___W omawianym okresie działo się bardzo wiele interesujących rzeczy. Wojska polsko-litewskie, często z pomocą Kozaków przemierzyły wtedy wiele setek a nawet tysięcy kilometrów dróg (o ile tak można rozumieć zazwyczaj nieutwardzone wąskie trakty, które dziś nazwano by polnymi i leśnymi ścieżkami). Właśnie już sama rozległość terenów, po których musiały nasze wojska maszerować była problemem, a jeszcze większym były nowo zwerbowane jednostki, które nawet maszerując na miejsce zbiórki całej armii umiały bardzo uprzykrzyć życie cywilom. Kiedy już wreszcie armia jako tako się skoncentrowała, to bardzo duża liczba żołnierzy w jednym miejscu prowadziła do ogromnych problemów z zaopatrzeniem. Nie istniała wtedy (z małymi wyjątkami) służba kwatermistrzowska. Wojskowi praktycznie musieli sami sobie radzić ze swoim wyżywieniem. Co bogatsi zakupywali żywność od podążających za wojskiem handlarzy (jedynie oficerowie mogli próbować dbać o niewygórowane ceny, które ustalać miał hetman). Biedniejsi musieli na własną rękę albo kupować od napotkanych po drodze cywili, albo po prostu rabować. W przerwie kampanii lub po jej zakończeniu poszczególnym oddziałom wyznaczano tak zwane „stacje”, było to najbardziej znienawidzone, najcięższe przez ludność cywilną prawo. Bardzo często żołnierze pomimo wyznaczonych limitów żywności, brali jak się im spodobało. Skargi niewiele dawały, co w najgorszych okresach jak np. „Potop” szwedzki prowadziło do zbrojnych starć chłopów z wojskiem (i to wcale ci pierwsi nie stali na straconej pozycji). Władze jedynie mogły negocjować przy wypłacaniu zaległości wojsku, potrącenie części żołdu za rabunki, przez co zmniejszano obowiązki podatkowe cywili.
___Omawiany okres to też coraz więcej działań zbrojnych na terenie Rzeczypospolitej (i to nie tylko na terenach przygranicznych). Wojsko coraz więcej musiało stacjonować na własnych terenach (często tylko z nazwy, ponieważ „swoi” żołnierze umieli rabować tak samo okrutnie albo nawet gorzej od wroga).

-1-

Najgorzej było przy próbach rozpuszczenia wojska po zakończonej wojnie. Zazwyczaj brakowało wtedy pieniędzy na spłatę wynagrodzenia dla wojska. Dług, który w tym celu został wcześniej zaciągnięty, z braku uchwalania wystarczających podatków, nie mógł przecież pokryć kosztów utrzymania armii. Wojskowi oczywiście nie godzili się na zwinięcie chorągwi bez wypłacenia zaległości. Dochodziło do konfederacji, do rabowania wsi i miast, czy zajmowania królewszczyzn a nawet dóbr duchowieństwa. Ciągnęło się to miesiącami, często latami. W opisywanym okresie konfederacje wojskowe coraz więcej wiązały się z politycznymi żądaniami szlachty, która to przewodziła tym związkom. Według (zapewne trochę przesadzonych) ustaleń Władysława Łozińskiego nie było roku aby na Rusi Czerwonej (w XVII w.) nie dochodziło do rabunków dokonywanych przez żołnierzy swoich lub obcych, ponieważ Polska nie miała armii, ale miała najcięższy ucisk wojskowy. Faktycznie, na Rusi było bardzo dużo królewszczyzn i dóbr duchownych, a geograficznie znajdowała się Ruś na trasie przemarszów wojskowych na wschodnie rubieże kraju.
___Dlaczego tak wiele problemów było z wojskiem? Z jednej strony brak chęci szlachty do płacenia podatków na wojsko. Szlachta nie godziła się nawet na ofensywne wojny państwowe (przez to prawie ich nie było), jednak nie wynikało to z pacyfistycznych przekonań (było dużo wojen prywatnych). Zauważalna była coraz większa niechęć szlachty do udziału w wojnach po „Potopie”. W pewnym czasie proponowano nawet rozwiązanie stałej armii, a pieniądze z kwarty (około 1/4 dochodów z królewszczyzn przeznaczonych na stałe wojsko) przekazać miano na upominki dla Tatarów. Szybko jednak z tego zrezygnowano. Praktycznie zawsze brakowało funduszy na wojsko. Sejm uchwalał nadzwyczajne podatki zazwyczaj wtedy, kiedy już wybuchała wojna. Podatki zazwyczaj udawało się wyegzekwować, ale z dużymi opóźnieniami. Bardzo szwankował system oceniania należnych danin, przez co szczególnie magnaci płacili mniejsze podatki, niż powinni (dochodziło nawet do bezkarnego blokowania wjazdu urzędnikom wyliczającym podatki na niektórych terenach prywatnych).

1r

Sebastian Vrancx , Żołnierze plądrujący farmę podczas wojny trzydziestoletniej
Źródło: The Importance of the Thirty Years War in Literature and Politics, Waiting for Putney, waitingforputney.wordpress.com

-2-

___Dużym problemem było utrzymywanie dużej armii przez cały rok. W zasadzie przed opisywanym okresem nie występowała taka potrzeba. Kampanie trwały od wiosny do początku zimy i wojsko na zimę rozpuszczano. Dopiero od XVII w. uznano, że łatwiej jest przetrzymać zwerbowanych i zaciągniętych żołnierzy przez cały rok. Jednak odbywało się to kosztem ludności miejscowej, na której przez okres zimowy „pasożytowali” żołnierze. Przykładowo wojna o ujście Wisły ujawniła w tym aspekcie wielkie braki. Wojsko musiało operować przez ponad 2 lata na jednym terenie, łącznie z zimowaniem. Pieniędzy brakowało na normalne utrzymanie i żołd, a w czasie zimowym prawie dochodziło do tragedii. Panował głód, ponieważ tereny Pomorza i okolic były już całkowicie spustoszone. Wielu żołnierzy musiało zdezerterować albo rabować cywili z braku pieniędzy, gdyż pozostając w obozie skazaliby się na śmierć. Jednakże dla porównania można podać, że posiłkowe wojska cesarskie rabowały w Wielkopolsce i na Pomorzu tak samo albo i gorzej. Próbowano organizować dowóz zaopatrzenia z innych prowincji państwa, jednak niewiele to dawało z braku pieniędzy. Był to sygnał do poważnych reform, jednak te nie były kompleksowe. Poprawiły przejściowo wartość bojową, ale w sferze finansów i zaopatrzenia prawie nic się nie zmieniło. Niektórzy badacze uważają, że początkiem postępującej ruiny morale wojsk Rzeczypospolitej były dymitriady – akcja obsadzenia na tronie moskiewskim „swojego” cara. Wtedy to zaangażowane w to wojsko zdemoralizowane zostało przez powszechne rabunki w państwie moskiewskim, a późniejszy powrót do Rzeczypospolitej nie zmienił już tego obyczaju i żołnierze nie otrzymawszy żołdu rabowali swój własny kraj (ponieważ w międzyczasie przeszli na żołd króla Zygmunta).

2r

Jacques Callot, Plądrowanie i palenie wsi
Źródło: A Note on Jacques Callot & the Miseries of War, Numéro Cinq, http://numerocinqmagazine.com

-3-

___W 1653 r. miały miejsce wystąpienia wojska w kwestii braku wypłaty żołdu. Żołnierze w instrukcji wojskowej grozili zaprzestaniem służby. Skarżono się na korupcję wśród poborców podatkowych, na nieuczciwość komisji wojskowych, ponieważ był ogromny dług wobec wojska wynoszący 6 mln zł. Jednak w latach „Potopu” nie było większych wystąpień z powodu braku pieniędzy. Jednak taka sytuacja nie mogła trwać wiecznie, tuż przed wojną roku 1656 spłacono większość długów, ale do 1658 r. nie uchwalano żadnych podatków na wojsko. Za tą wojną przyszły następne, co spowodowało wycieńczenie państwa. Jeszcze w 1654 r. stronnictwo prokrólewskie wolało wykłócać się o podział stanowisk w armii i zerwać sejm, niż dążyć do uchwalenia podatków.
___Upadek polskiej armii najbardziej był widoczny podczas wojen kozackich. Niektórzy badacze doszukiwali się tego nie podczas najbardziej znanego powstania Chmielnickiego, ale w wydarzeniach wcześniejszych, a więc podczas tłumienia powstania Nalewajki z 1596 r., kiedy hetman Stanisław Żółkiewski dopuścił się wymordowania części jeńców kozackich (hetman tłumaczył to niesubordynacją żołnierzy), a później stracony został sam przywódca buntu, choć wcześniej hetman obiecał mu zachowanie życia. Odbiło się to na wschodnich terenach Rzeczypospolitej szerokim echem i mogło się przyczynić do eskalacji skali okrucieństw, które osiągnęły swoje apogeum pod Batohem, kiedy to Chmielnicki nakazał (możliwe, że skłoniło go do tego krwawe rozprawienie się Polaków z kozackimi buntownikami, wspieranymi przez wrogów z zewnątrz pod Beresteczkiem) zabicie wszystkich polskich jeńców.

3r

Piechur polski (XVII w.)
Źródło: http://www.olejow.pl

-4-

___Ogólnie walki Rzeczpospolitej, tłumiącej powstania na wschodzie były bardzo krwawe. Dlaczego ta było? To temat na kontrowersyjną książkę, ale w kilku zdaniach warto naświetlić problem. Polskie wojsko w dużej części (a wśród warstwy decydującej prawie całkowicie) było zdominowane przez szlachtę, której zależało na utrzymaniu zależności stanowych wobec kozactwa (uważano Kozaków za chłopów – rzeczywiście w dużej mierze wojsko kozackie składało się ze zbiegów, m.in. chłopskich). W łonie stanu szlacheckiego obawiano się stworzenia wśród kozaczyzny odrębnego ośrodka władzy, takiego z którym liczyłby się król. Tym samym monopol szlachecki uległby załamaniu. Precedens kozacki mógłby też w następstwie podważyć zależność pańszczyźnianą chłopstwa. Kozacy, uważający się za ludzi wolnych, pokazywali, że chcą dążyć swoją drogą, na przekór ustalonym porządkom. Magnaci próbowali więc najpierw przekupywać ich podniesieniem rejestru, swobodami, a jak już obietnic nie starczało to groźbami i przemocą tłamszono wolnościowe dążenia kozackie. To właśnie dążenia tego typu doprowadziły moim zdaniem do tak długich walk. Będąc przeciwko prawu zdesperowani kozacy zaczęli mordować szlachtę – swoich prześladowców. I w tym miejscu widoczne staje się zaangażowanie wojska polskiego. Skoro dążono do przywrócenia porządku prawnego – pomimo tego, że prawo jest złe, a przeciwnicy walczą o wolność – musiało dojść do nadużyć. Wystarczy odwołać się do wydarzeń wojen niepodległościowych z naszych czasów. To nie jest prosta sprawa. Im dłuższe walki, tym obie strony przyjmowały gorsze metody. W XVII w. wojsko polskie w ramach dragonad Stefana Czarnieckiego, hetmana Marcina Kalinowskiego i innych dowódców, paliło i mordowało cywili – musiano wówczas oglądać rezultaty podobnych czynów kozackich na szlachcie i Żydach, co nakręcało spiralę odwetu ze strony polskiej.

4r

Rembrandt Harmenszoon van Rijn, Jeździec polski (Lisowczyk)
Źródło: wikipedia commons

-5-

___W parze z nadużyciami szła nieudolność. Hetman Kalinowski był tego przykładem – jedynie czym się wsławił to było wyniszczenie własnych oddziałów w kampanii poprzedzającej walki koło Zbaraża, a później wdanie się w prywatną wojnę o tron mołdawski. Konsekwencją tego była bitwa pod Batohem, gdzie nieliczna armia polska została otoczona przez Kozaków i Tatarów. Są relacje z tych wydarzeń o starciach piechoty polskiej z jazdą, a może nawet padł tam rozkaz hetmana aby strzelać do własnej jazdy, która uchylała się od walki. Ostatecznie, rozruchy te, zbyt mała liczba wojska i zbyt duży obóz, który należało bronić, doprowadziły do klęski i wybicia większości oblężonych. Życie straciło tam wielu bardzo dobrych i doświadczonych żołnierzy oraz oficerów. W 1655 r. aby nie utracić poparcia tatarskiego, Polacy byli zmuszeni naganiać ordyńcom w jasyr ludność ukrainną, było to bardzo traumatyczne doświadczenie – nawet jak dla żołnierzy – szerzyły się przez to dezercje. W 1660 r. Tatarzy wymusili wydanie najważniejszych jeńców moskiewskich wziętych pod Cudnowem (choć umowa kapitulacyjna tego nie przewidywała), przez co później były problemy przy rozmowach z carem o wymianie jeńców.
___Nie da się dokładnie ocenić wpływu wydarzeń na wschodnich rubieżach na morale i stan psychiki polskich żołnierzy. Musiało mieć to pewne konsekwencje. Nawet w obecnych czasach mniej krwawe zdarzenia źle wpływają na wojskowych. Dawniej, zapewne było podobnie, można domyślać się, że gorsze przygotowanie do wojny, słabe zaopatrzenie i wyposażenie, pijaństwo, rabowanie dla zysku potęgowały demoralizację. Oficerowie, którzy zazwyczaj mieli dobrą sytuację majątkową walczyli dla chwały i możliwych zaszczytów po wojnie, nie musieli martwic się zbytnio głodem, najwyżej mogły im dokuczać niewygody kampanii – epidemie, deszcze, śniegi i oczywiście widmo śmierci, ale wojskowość raczej do tego przyzwyczajała. Szlachta mówiła sama o sobie jako o rycerzach – nazwanie ich żołnierzami (wyraz ten pochodzi od słowa żołd) było obraźliwe – mogło to być odbierane jako żołdacy. Chociaż z drugiej strony nie przeszkadzało im to w dopominaniu się po wojnie o „zasługi”, czyli wynagrodzenie.

5r

Maksymilian Gierymski, Potyczka z Tatarami
Źródło: wikipedia commons

-6-

___Szeregowi żołnierze musieli się zmagać, oprócz wcześniej wymienionych niedogodności, z brakiem żywności, zużytymi ubraniami, insektami. W oddziałach konnicy było to mniej dotkliwe. Jeźdźcy mieli większą szanse na zakup, czy kradzież brakującego zaopatrzenia (byli też po prostu zamożniejsi). Jeżeli konnej chorągwi skończyły się pieniądze, to w ostateczności łatwiej mogli się oddalić kończąc kontrakt (zaciągano się na określony czas) lub po prostu zdezerterować (szanse na ukaranie dezertera w okresie zawieruchy wojennej były prawie żadne). Warto dodać, że największym problemem dla ludności cywilnej nie byli sami wojskowi z jazdy, lecz ich służba. Posiadała ona uzbrojenie, obowiązywały ją ustawy wojskowe jednak czeladź była zazwyczaj uboga i do tego była zobowiązana do zdobycia żywności dla żołnierzy, którym służyła. Do tego brak im było wojskowego morale i rygoru, co pomagało im w nadużyciach. Rabunki na terenach dotkniętych przemarszem wojsk były w historii Rzeczypospolitej w XVII w. jak i wczasach wcześniejszych i późniejszych smutną rzeczywistością ludności cywilnej. Mikołaj Jemiołowski o nadużyciach wojska po kampanii 1649 r., pisał w sposób następujący: „W ostatku i inszych okazjej, bez wojnę i tatarskie zabiegi, tego roku potraconych ludzi wielkie w całej Polscze było ucieńczenie, częścią dla nieznośnego i dotąd niebywałego wyciągania podatków, jako też i dla ciężkiej egzekucyjej podatków i hibernej żołnierskiej, którzy pod Zbarażem wynisczeni i po kilkaset złotych na koń wyciągali po stanowiskach. Ledwie nie wszyscy zgoła na nieszczęśliwe panowanie Kazimierzowego początki narzekali, które też potem niesczęśliwymi skończyły się czasy” (s. 67).

6r

Józef Brandt, Potyczka ze Szwedami
Źródło: Józef Brandt. Obchody setnej rocznicy śmierci, wydarzenia.o.pl

-7-

___Niedogodności dla wojska pieszego były czasem katastrofalne, z racji skupienia na niewielkiej przestrzeni wielu ludzi, epidemie dziesiątkowały całe formacje armii. Nie dosyć, że często w piechocie ponoszono największe straty w walce (w jeździe były one stosunkowo niewielkie), to samo dojście na domniemane pole bitwy było jednym z największych trudności. Najgorzej w historii wojskowości zapisały się kampanie na obszarach słabo zaludnionych, zwłaszcza w czasie zimy. Kampania żwaniecka w 1653 r. dobitnie obnażyła braki w zaopatrywaniu wojska. Doszło tam prawie do kapitulacji całej armii (niczego nie nauczyła Polaków kampania chocimska z 1621 r.). Słabo opłacani dragoni, z podupadniętym morale, łożący dodatkowo z własnych środków na swój inwentarz żywy – konie, byli bardzo podatni na okazję szybkiego rabunku.
___Kampanie litewskie w czasie wojny z Moskwą (1654-1667) były bardzo ciężkie. Na wiosnę deszcze zamieniały gruntowe drogi w jedno wielkie błoto. Musiano przeprawiać się przez liczne rzeki, omijać rozlewiska. W zimie cała armia musiała czasem całą noc stać pod bronią. Rozległe terytorium było więc trudne do manewrowania dla piechoty. Tragedią zaś była utrata taborów (przytrafiło się to w jednym epizodzie kampanii litewskiej) na niegościnnym i spustoszonym już obszarze. Żołnierze przymierali wtedy głodem, nie było miejsca na schronienie przed deszczem i zimnem. Jazda mogła się była rozproszyć, co było wymiernym sukcesem, zaś położenie piechoty było w takich sytuacjach beznadziejne. Mikołaj Jemiołowski w sposób następujący zapisał doświadczenia z kampanii zimowej z lat 1659/1660 r.: „Wojsko natenczas koronne z hetmanem wielkim koronnym będące i na Wołyniu zimujące, zaraz także na początku roku przez Podole pod Mohylów nad Dniestrem, fortecę Kozakami i Moskwą osadzoną potężnie w zimie jescze podczas wielkich mrozów i śniegów podstąpiło i przez tydzień albo więcej, nic tam szturmami nie dokazawszy i nic nie sprawiwszy dobrego, W Pokucie nazad powrócić musiało i tam po konsystencjach dóbr królewskich i szlacheckich bez respektu rozłożone, egzakcje z chłopów ledwie nie według swojej woli, do woli czyniło. W tej ekspedycyi mohylowskiej najbardzi[ej] wodzowie i Rzeczypospolita doznała zimowej wojny pożytek, bo jeżeli kiedy przedtem, tedy wtenczas tę mniej uważaną przedsięwziąwszy ekspedycyją, nie tylko nic nie sprawili dobrego, ale piechot ledwie nie połowę nie tak szturmem albo wojną, ale zimnem i głodem natracono, a co większa za nastąpieniem świeżych posiłków z Ukrainy Mohylowowi, Rzeczypospolita, nieco chwalebnie ustępujące wojsko z tamtych krajów, z żalem swym usłyszała” (s. 277).
___Kiedy państwo wypłacało pieniądze na żołd, często niepiśmienni, nieobeznani z zasadami żołnierze, byli oszukiwani przez pułkowników, którzy to ponosili koszty utrzymania swoich regimentów. Interesujące jest, że ludzie przecież wiedzieli o trudach służby, o częstym braku żołdu. W części była to kwestia honoru, jednak zapewne częściej powodem była bieda i brak perspektyw. Zawsze, niewielu rekrutom z najniższego stanu, ale jednak, udawało się awansować, czy nawet zostać oficerem. Choćby dlatego, że często służba trwała długie lata. Ponadto, wojacy doświadczeni w walce, w długiej kampanii, w wieloletniej służbie nie odnajdywali się już w cywilu. Wojsko było też szansą na szybkie wzbogacenie, poprzez podział zdobytych łupów jak np. w zamku Kodynga (według relacji Poczobuta): „Skarbów wielką moc starszyna nasza zabrała, tak szacowano, że na czterykroć sto tysięcy, a wojsku dano po kopie na koń i to jeździe, które potem skarby zamorzyły niektórych” (s. 128).

-8-

7r

Józef Brandt, Furażer
Źródło: http://www.agraart.pl

-9-

___Rozdawanie łupów – jeden z lepszych momentów na wojnie – po zdobyciu Warszawy w 1656 r. wyglądał w relacji Mikołaja Jemiołowskiego następująco: „Odpieczętowano potym od komisarzów skarby, mali się prawda rzec i nieubogie, miasto pożytku wojsku, niemało kłótni, ba i dalszych roztuchów nabawiły. Bo kiedy bez kilku niedziel około podziału tych skarbów (o co wojsko dużo następowało) traktują, co zaraz osobliwie specjalniejszych rzeczy ubywało i każdy na swoje koło wodę ciągnął komisarz, a było ich do tego ze trzydzieści, a tymczasem wojsku serca i prowiantu ubywało, ba niemało rozjechało się. Wojsko kwarciane z ową [pospolitym ruszeniem] pozostało i nieukontentowaniem, bo się tylko na koń po trzy, po cztery złote fantami … otaksowane dostało (ostatek w rozrywkę poszło), serce zgoła traciło i już nie tak jak potrzeba pospołu z wojskiem litewskim na dalszą się wojnę sporządzało. Dość na tym, że na jedną chorągiew półtorasta koni senatorską pod sobą mającą, z tych skarbów jeno się czara srebrna dostała, którę kompania porucznikowi swemu darowała. Wielkie tedy z tej okazyi było na króla szemranie i differencyja, bo mu się z tych skarbów najwięcej dostało, udawano, gdyż tam i królowa między komisarzami zawsze przesiadywała i co się jej podobało najlepszego, bez respektu na wojsko, brała” (s. 207-208).
___Warto wspomnieć też o niedostatkach w korpusie oficerskim. Niestety oprócz kilku wyróżniających się postaci jak Radziwiłłowie (Janusz, Bogusław) oraz Stefan Czarniecki, Jerzy Sebastian Lubomirski (choć i oni nie byli aż takimi świetnymi wodzami), reszta oficerów wypadała bardzo blado, z hetmanami na czele. W tamtych czasach nie było szkół oficerskich, Czarniecki i Lubomirski pomimo wyraźnych predyspozycji dopiero uczyli się dowodzenia w trakcie „Potopu”.
___Przyczyną wielu nadużyć przez wojsko był również brak lojalności wśród cywili. Dlatego z wspomnień z tamtych czasów wynika, że żołnierz polski rabował swoich rodaków prawie tak samo jak zagraniczni wojacy, był jednak o tyle „lepszy”, że nie palił (zazwyczaj), nie gwałcił i nie mordował, bo za to groziła kara śmierci. Dobitnie się o tym przekonali mieszkańcy Wielkopolski, gdzie doszło do precedensu – prawdopodobnie niektórzy dowódcy nakazali rabowanie, gdyż mieszkańcy położonych tam miejscowości dopuścili się kolaboracji ze Szwedami, zwłaszcza ludność innowiercza, która w konsekwencji dostała surowiej ukarana przez wojsko. Niektórzy historycy uważali, że stali się oni kozłem ofiarnym, ponieważ prawie nikt prócz nich nie poniósł nawet moralnej odpowiedzialności za współpracę z okupantem podczas „Potopu”. Uważa się także, że w początkowej fazie „Potopu” większość wielkopolskich szlachciców, gdzie Szwedzi doszli najpierw, kolaborowała. Sprawę tę nieco naświetlił Mikołaj Jemiołowski, pisząc o wydarzeniach z 1656 r. w Wielkopolsce: „Więc tedy przez Krainę wojsko ku Poznaniowi udało się i slachtę do kompanijej inwitowano. Którzy staropolską cnotę do tego ochotni byli, tym dziękowano i dobra ich ochroniono, którzy zaś nie dufając sobie, albo przed wojskiem do fortece uchodzili szwedzkich, albo [w] przedsięwzięciu swoim upornymi byli, tych zgoła oprymowano i substancyje ich od czatowników wojskowych nieco bezpieczne były i owszem we dworach takich partyzantów szwedzkich chorągwie całe stawały, i co się im podobało, złym zwyczajem brali, bo się potym za złym nałogiem i mało co winnej slachcie cierpieć dostawało” (s. 195-196).
___Zaś sytuacja w państwie według niego w 1659 r. wyglądała następująco: „W ostatku rok ten wielce podatkami Polscze i Rusi naprzykrzał się, co wielka między ludźmi była penuria [nędza]. W całym Mazowszu jeno 30 wołów robotnych narachowano, od których po taleru na podatek wybierano, a gdzie wołów nie było, to gospodarze i gospodynie dawać musiały oprócz inszych wymyślnych egzakcyi, od rogów prostego bydła, od świni nawet i od najmniejszej rzeczy, a ledwie cztery ćwierci wojsku zapłacono [z powodu długów u wojska autor pisał, że wypłacono żołd tylko za rok], ostatek na upominki Tatarom, na artyleryje i na insze prywatne rzeczy obrócono. Ba i komisja długa i dwoista szła, tej prac ludzkich siła pożarła, co się i po tym jeszcze bardziej trafiało” (s. 275).

-10-

___Podsumowując, z powodu braku daleko idących zmian w finansowaniu i zaopatrywaniu wojska, zwłaszcza w okresie „Potopu” szwedzkiego, Rzeczypospolita poniosła ogromne straty finansowe, terytorialne oraz ludzkie. Doprowadził do tego kompletny brak oszczędności na wypadek wojny, niewydolny system poboru podatków i postępujący marazm wśród warstwy rządzącej. Wszystkie zaniedbania doprowadziły cały kraj jak i armię na skraj upadku. Wysiłek obrony niepodległości i całości terytorium był wielkim sukcesem, ale i wysiłkiem – w niektórych aspektach Rzeczypospolita nigdy nie odzyskała dawnej świetności. Utrata ważnych terytoriów i pogrążanie się magnaterii w anarchii doprowadziły w końcu do rozbiorów i końca okresu staropolskiego. Jak to zwykle bywa, wszystko rozbijało się o pieniądze, bez nich nie dało się prowadzić wojen. Pieniądze oczywiście były, ale nie tam gdzie trzeba. Nie było jednak silnej władzy centralnej, która umiałaby ustanowić wysokie podatki i je wyegzekwować.
___W historii XVII w. Rzeczypospolitej, na tle nieudolności i degrengolady decydentów, wybijała się ofiarność zwykłego żołnierza. Jednak poza polem walki, musiał on żyć i zdobywać pożywienie, ubranie, dach nad głową. Brak żołdu i bardzo ciężka służba demoralizowały. Problemem była rozpolitykowana szlachta, która nie dość, że nie uchwalała dostatecznych podatków, to i jeszcze przeniosła spory na grunt wojskowy. To służący w armii „panowie szlachta” grali „pierwsze skrzypce” w sytuacjach rokoszowych, pojedynkowych, wyszukiwania „zasług”. Warto zauważyć, że właśnie to samo wojsko, które zwyciężało pod Kłuszynem, Kircholmem, umiało powstrzymać całą potęgę turecką pod Chocimiem w 1621 r., rabowało jak każda inna armia tamtych czasów, bo niepłatni żołnierze musieli z czegoś żyć. Tak samo jak w innych państwach zdarzali się okrutnicy, dla których mordowanie, palenie i doszczętne grabienie było przyjemnością. Nie można mówić, że Polacy i Litwini w codziennej służbie wojskowej byli jacyś inni, lepsi. W walce oczywiście było inaczej, przez wiele lat siły zbrojne RON zaliczały się do najlepszych armii świata. Jak widać jedno mogło iść w parze z drugim.
___Obecnie, kiedy widmo wojny coraz bardziej przybliża się do granic naszego kraju, warto lepiej doinwestować obronność. W czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów przez długi czas uważano, że uchwalenie doraźnego podatku i powołanie pod broń pospolitego ruszenia stawi skutecznie czoła każdemu przeciwnikowi. Jak widać, wówczas była to zgubna myśl. Dlatego obecnie należy dbać o wojsko, o odpowiednie finanse, ale i racjonalne ich wydatkowanie. Nie powinno się jednak popadać w huraoptymizm przy okazji defilad i prezentacji nowego sprzętu. Kilka sztuk jest tylko kroplą w morzu potrzeb polskiej armii, której obowiązkiem jest obrona Ojczyzny. Trzeba więc wskazywać na braki budżetowe w wojsku, ponieważ problem ten zawsze stanowił piętę achillesową polskiej armii. Na szczęście w większości przypadków z historii, m.in. historii okresu „Potopu” decydującym czynnikiem na polu walki była wola walki (z kompetentnym i silnym dowództwem włącznie) – bez czego nawet najlepiej doposażona armia poniesie klęskę.

Bibliografia (wybór):

Źródła:
Jemiołowski M., Pamiętnik dzieje Polski zawierający (1648-1679), oprac. Dzięgielewski J., Warszawa 2000.
Kochowski W., Lata potopu 1655-1657, Warszawa 1966.
Milewski D, Kampania żwaniecka 1653 roku. Diariusze i relacje wojenne, Oświęcim 2016.
Nagielski M., Relacje wojenne z pierwszych lat walk polsko-kozackich powstania Bohdana Chmielnickiego okresu „Ogniem i Mieczem” (1648-1651), Wrocław 1999.
Oświęcim St., Dyariusz 1643-1651. Kraków 1907.
Pamiętniki Filipa, Michała i Teodora Obuchowiczów (1630-1707), red. Rachuba A., Warszawa 2003.
Pamiętniki Łosia, towarzysza Chorągwi Pancernej Władysława margrabi Myszkowskiego wojewody krakowskiego, obejmujące wydarzenia od r. 1646 do 1667, Kraków 1858.
Pasek J.Ch., Pamiętniki, Warszawa 2009.
Poczobut Odlanicki J. Wł., Pamiętnik (1640-1684), oprac. Rachuba A., Warszawa 1987.
Skorobohaty A.D., Diariusz, oprac. Wasilewski T., Warszawa 2000.
Wierzbowski St., Konnotata wypadków w domu i w kraju zaszłych od 1634 do 1689 r., Lipsk 1858.

-11-

Opracowania:
Besala J., Krwawiące sąsiedztwo, Polacy, Moskale i Kozacy, płonący wschód Rzeczypospolitej szlacheckiej, Warszawa 2015.
Ciesielski T., Od Batohu do Żwańca : wojna na Ukrainie, Podolu i o Mołdawię 1652-1653, Zabrze 2007.
Czermak W., Ostatnie lata Jana Kazimierza, Warszawa 1972.
Długołęski W.J., Batoh 1652, Warszawa 1995.
Głubisz B., Jazda kozacka w armii koronnej 1549-1696, Poznań 2016.
Górzyński M., Rycerzy staropolskich wojenne przypadki. Husarze, czeladź, kłótnie, pojedynki, Warszawa 2014.
Leśniewski S., Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660, Kraków 2017.
Łoziński W., Prawem i lewem; Obyczaje na Czerwonej Rusi w pierwszej połowie XVII wieku, Warszawa 2005.
Romański R., Beresteczko 1651, Warszawa 1994.
Romański R., Cudnów 1660, Warszawa 1996.
Romański R., Książę Jeremi Wiśniowiecki, Warszawa 2009.
Skworoda P., Warka-Gniezno 1656, Warszawa 2003.
Wimmer J., Polska – Szwecja: konflikty zbrojne w XVI-XVIII wieku, Oświęcim 2013.
Wimmer J., Wojsko polskie w drugiej połowie XVII wieku, Warszawa 1965.
Wójcik Z., Jan Kazimierz Waza, Wrocław 2004.

Na obrazku wyróżniającym umieszczono reprodukcję Władysława Szernera, Przednia straż. Źródło: wikipedia commons

-12-

 

9 thoughts on “Jak to z tą husarią i resztą nowożytnej polskiej armii było?

  1. gdyby nie ”Potop” szwecki to Polska miała by dzisiaj zabytki i muzea dużo lepsze niż na zachodzie. Może nawet nie doszło by do rozbiorów Polski. Ale magnateria żyła ”Polak na zagrodzie równy wojewodzie”.

    1. Panie Mańku to prawda! Gdyby nie „Potop” to mielibyśmy więcej muzeów, a mniej ruin. Nie wiadomo jednak co byłoby, gdyby. Polecam Panu książkę Jacka Kowalskiego „Sarmacja. Obalanie mitów. Podręcznik bojowy” – wiele ciekawych uwag odnośnie epoki i tamtejszych realiów, podanych w przystępny sposób.

    2. Szanowny Panie,
      rabunki cennych przedmiotów w czasie wojen były (i nadal są) na porządku dziennym. W przypadku ,,Potopu” to od niego niejako rozpoczęło się rabowanie polskich zabytków. I pierwsi wcale nie byli Szwedzi, tylko Rosjanie, którzy zrabowali większość Litwy (najgorzej potraktowali Wilno). Gwoli ścisłości, Polacy i Litwini w czasie Wielkiej Smuty zrabowali skarby moskiewskiego Kremla.
      Można gdybać, jednak w każdych warunkach bez reformy administracji i wojaka Rzeczpospolita Obojga Narodów by upadła.
      Pozdrawiam

  2. słaba władza monarchy, samowola szlachecka i jak się okazuje także ŻOŁNIERZY! Ja nie wiem jak ten kraj przetrwał do dzisiaj xD …i oczywiście wszedzie te finanse i pieniądze. Ale dzisiaj jest tak samo!

    Może Pan Radek napisał by coś o tych skarbach zrabowanych przez szwedów? Podobno tak było… że w morzu zatonęły statki ze złotem i do dzisiaj tam są 😀

  3. A można napisać coś o żołnierkach? Bo w drugiej wojnie światowej to wiadomo, ale wcześniej w 19 i wcześniej? Czy były kobiety w wojsku? pozdrawiam :)

    1. Szanowna Pani,
      armia Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie tyle była słaba, co po prostu niedoinwestowana i źle zarządzana (decyzje polityczne miały tu ogromny wpływ). Powodowało to, że armia pomimo wielu świetnych zwycięstw, nie mogła dać krajowi ostatecznego pełnego zwycięstwa (w przypadku ,,Potopu” odparcie Szwedów było ,,pyrrusowym zwycięstwem”).
      Co do zatopionych skarbów, to ostatnio odnaleziono na dnie Wisły zabytki zrabowane przez Szwedów, jednak brak innych tego typu przypadków. Nie wiadomo co kryją jeszcze polskie rzeki oraz Morze Bałtyckie. Może dzięki przyszłym odkryciom będzie można coś więcej na ten temat napisać.
      Co do kobiet w wojsku, to w opisywanym przeze mnie okresie regulaminy wojskowe utrudniały im nawet przebywanie obozie wojskowym. Jednak bardzo możliwe, że były przypadki służby wojskowej kobiet. Niestety dowodów na to jest niewiele, gdyż służąc w wojsku kobieta musiała się ukrywać nawet przed towarzyszami broni, którzy później nie mieli jak takiego faktu odnotować w pamiętnikach.
      Pozdrawiam

      1. Znam tylko Joannę D’Arc, ale to jeszcze ze średniowiecza z Francji. Może na zachodzie stosunki damsko-męskie, w tamtych czasach, były bardziej liberalne niż w Polsce? Czy można gdzieś znaleźć regulaminy wojskowe z 17 wieku? Bardzo dużo pytań (za co przepraszam) ale interesuje się tym tematem, bo być może będzie to zwiazane z moją pracą magisterską :)

        1. Szanowna Pani,
          Nie ma za co przepraszać, cieszę się, że kogoś swoim artykułem zainteresowałem.
          Co do regulaminów wojskowych z czasów nowożytnych Stanisław Kutrzeba najwięcej ich opublikował w dziele ,,Polskie ustawy i artykuły wojskowe od XV do XVIII wieku”, dodatkowej literatury na ten temat jest sporo ostatnio tym się interesuje Karol Łopatecki. Co do stosunków damsko-męskich w wojsku to jest to ciekawe zagadnienie, jednak nie jestem pewien co do dostatecznej ilości literatury, musiałaby Pani sporo poszukać. Nasunęło mi się, że pamiętniki z epoki można wykorzystać co do opisu stosunków w rodzinie. Często tam można znaleźć ile czasu żołnierza nie było w domu, stosunek rodziny żołnierza do jego służby.
          Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *