W odwiedzinach u prawdziwego muzykanta

cebwyr

Animator Kultury 5(2018)

Krzysztof Sacała

W ODWIEDZINACH U PRAWDZIWEGO MUZYKANTA

___Wywiad i związana z nim refleksja przygotowane zostały dla Państwa już w okresie Wielkiego Postu. Żyjemy w ciekawym czasie, kiedy pory roku przemieszały się tak, że najstarsi ludzie nie pamiętają – parafrazując Henryka Sienkiewicza – kiedy okres niemal już miesięcznej suszy, fascynującej majówkowych urlopowiczów, a doskwierającej wszystkim tym, którzy z ziemi żyją nałożył się jak soczewka w aparacie optycznym na okres minionego przedwiośnia mającego symbolizować pobyt Jezusa na pustyni. Obraz jaki w następstwie tego procesu udało się wyostrzyć, osiągnął tło o zabarwieniu co najmniej kulturotwórczym, może nawet fantazyjnym – o ile oczywiście kultura współczesna może sobie na takie zestawienie pozwolić. My jednak będziemy uciekali nieco w przeszłość. Z uwagi więc, że pejzaż kwietniowo-majowy już teraz na dobre nasycił wszystkich tych wertujących tomiki poezji, karmiących wyobraźnię świadomością niewiedzy otwierającej na poznanie czegoś nowego, esencją symbolizmu starego jak świat i słońcem dającym radość oraz księżycem, przynoszącym nostalgię (nie wiem, czy Państwo wiecie, ale 4 maja o godzinie 8:05 mieliśmy Super Moon z 84% widocznością, następne takie zjawisko w tym roku będzie miało miejsce podczas pełni 31 maja o 6:01 z 97% widocznością!), co więcej, poszukujących Malczewskiego na polu, Wyspiańskiego w opłotkach, Michałowskiego przy trakcie, należy zadać pytanie – co będzie później? Kiedy przyjdzie czerwiec, lipiec, sierpień? Czy wartki strumień inspiracji jaki daje „czysta postać” kultury ludowej, tej prawdziwej, jakiej resztka została zarejestrowana w czasie końca XIX i początku XX wieku nie wyschnie, jeśli już teraz mamy sposobność nacieszyć się do woli przyrodą i krajobrazem?
___Właśnie w tym kontekście pragniemy przedstawić sylwetkę i dzieło osoby, która przede wszystkim jest obecnie jednym z tych nielicznych już źródeł inspiracji w regionie, pozwalających na możliwość uczestnictwa w kulturze ludowej „czystej postaci” i sprawiającej pozór, że jest to źródło niewyczerpalne. Czy rzeczywiście tak jest?
___Jan Cebula, bo o nim mowa, jest postacią rozpoznawalną w internecie – „niezwykły muzykant z Kolbuszowej”, „Jan Cebula całym swym muzykanckim życiem i dokonaniami udowadnia, że jest jednym z najlepszych, choć nielicznych już, muzykantów z Puszczy Sandomierskiej”, „niezwykły muzykant z Puszczy Sandomierskiej”, „Jan Cebula z Kolbuszowej najlepszym solistą”, „jest jednym z najlepszych, ostatnich już, lasowiackich muzykantów”, „jednym z ostatnich muzykantów ludowych w okolicach Kolbuszowej” – to tylko ważniejsze przymiotniki jakie ukuto w celu określenia naszego respondenta.
___Pan Jan, pomimo iż urodził się w 1937 roku, dopiero w ciągu ostatnich kilku lat został prawdziwie doceniony za swoją wieloletnią pasję, a zarazem pracę, czy jak inaczej można byłoby nie nazwać gry na wielu instrumentach. W 2013 roku w „Festiwalu żywej muzyki na strun dwanaście i trzy smyki” Grand Prix zdobyła kapela z Trzciany, w której muzykował Jan Cebula. W 2015 roku spośród 150 artystów z całej Polski uzyskał on pierwsze miejsce w Turnieju Muzyków Prawdziwych w Szczecinie. W 2016 roku realizował projekt ministerialny, mający na celu wsparcie ludowych twórców, pilotowany przez Miejski Dom Kultury w Kolbuszowej. W 2017 roku w kategorii pierwszej – twórczość plastyczna, zdobnictwo, rękodzieło i rzemiosło ludowe, folklor muzyczno-taneczny w dziedzinie skrzypek został laureatem prestiżowej 42. edycji Nagrody im. O. Kolberga „Za zasługi dla kultury ludowej”, której organizatorem było Muzeum Wsi Radomskiej w Radomiu. To tylko niektóre osiągnięcia pana Jana.

-1-

___Zapraszamy do przejrzenia ważniejszych odniesień, w których wyeksponowano sylwetkę twórczą pana Jana:

Kolbuszowski Magiel: Kolbuszowa folkową stolicą – http://kolbuszowskimagiel.blogspot.com/2013/05/kolbuszowa-folkowa-stolica.html

Korso kolbuszowskie: Jan Cebula – niezwykły muzykant z Kolbuszowej – http://www.korsokolbuszowskie.pl/wiadomosci/235,jan-cebula-niezwykly-muzykant-z-kolbuszowej

Nagroda im. Oskara Kolberga: Jan Cebula – http://www.nagrodakolberg.pl/laureaci-jan_cebula

Kolbuszowa Nasze miasto: Jan Cebula z Kolbuszowej najlepszym solistą – http://kolbuszowa.naszemiasto.pl/artykul/jan-cebula-z-kolbuszowej-najlepszym-solista,3521195,art,t,id,tm.html

Polskie Radio: Kapela Jana Cebuli z Kolbuszowej – https://www.polskieradio.pl/259/5029/Artykul/1613068,Kapela-Jana-Cebuli-z-Kolbuszowej

Fotografie sporządzone podczas realizacji projektu, przedstawiające pana Jana wraz z uczniami – http://mdkkolbuszowa.pl/archiwum/2016-r/n,jan-cebula-niezwykly-muzykant-z-puszczy-sandomierskiej

Fotografie z Archiwum Muzyki Wiejskiej ukazujące muzykantów z rodzinnego archiwum pana Jana Cebuli – http://archiwummuzykiwiejskiej.pl/index.php?fraza=Cebula%20Jan

___Wybraliśmy się do pana Jana w niedzielne południe, w trzyosobowej grupie, z której duet saksofonowy z misją pomuzykować, a ja na doczepkę, zainspirować się.

– Chciałbym się dowiedzieć, czy łatwo przyszło panu grać na instrumentach i jaką rolę w pana życiu pełniła i nadal pełni muzyka? Bo ja dla przykładu grać niestety nie potrafię, natomiast muzykę, zwłaszcza historyczną, czy ludową słuchać lubię szczególnie.

– Od młodego grałem na instrumentach. Kiedy mój brat kupił akordeon to dał mi skrzypce i mogłem się szkolić. Lubiłem śpiewać i grać, uczyłem się też gry i nut w szkole. Jeszcze kiedy pasłem krowy to grałem już na saksofonie alcie. Później grałem na zabawach, weselach i w wojsku w orkiestrze, a kiedy wyszedłem z wojska, grałem w orkiestrze dętej.

-2-

1ceb

Dyplom za zajęcie I miejsca podczas Turnieju Muzyków Prawdziwych w Szczecinie z 2015 roku

– Panie Janie, proszę wybaczyć, ale zapoznałem się z pana biografią, zanim tutaj przyjechałem. Nie wiem nawet, czy Pan o tym wie, ale dość szczegółowy rys biograficzny o tym, jak zaczynał pan grać i jak rozwijała się pana kariera muzyczna jest dostępny na portalach internetowych, m.in. Nagrody im. Oskara Kolberga. Chciałem zapytać o jedną rzecz, która mnie zaintrygowała – przecież grał pan muzykę współczesną!?

– Tak, tak, grałem współczesną. To co się śpiewało i grało na wsi, na zabawach i weselach. W wojsku i później w orkiestrze miałem styczność z muzyką bardziej poważną, a później to graliśmy muzykę ludową. Cały czas grałem i pracowałem.

– Dostał nuty od wdowy po Łobodzie – wtrąciła się pani Maria, żona pana Jana – bo inaczej to przecież skąd miałby znać te wszystkie nuty?

– Dawniej było kilku muzykantów – powiedział pan Jan. – Łoboda uczył się grać ze słuchu i chodził od wsi do wsi i co zasłyszał to umiał to zapamiętać i zapisać, a był jeszcze Stanisław Białek, który uczył się na przykład z nut.

___Rzeczywiście, podczas przygotowywania się do wywiadu, w zgłębianiu tajników podrzeszowskiego półświatka muzycznego lat 60-tych i 70-tych minionego już stulecia nazwisko Władysława Łobody przewinęło się kilkukrotnie.

-3-

___Znalazłem nawet ciekawą informację na ten temat na stronie internetowej Radia Rzeszów, którą zacytuję tutaj w całości: „1 lutego 1966 roku ukazał się pierwszy cykliczny program Zbigniewa Wawszczaka – Klub miłośników folkloru a w latach 1966-67 cykl Śladami Kolberga oraz Folklor wczoraj i dziś. Nagrywane były kapele, zespoły śpiewacze, ludowi soliści, zespoły pieśni i tańca. Prezentowany był w programach także folklor słowny. Ewenementem w skali kraju była kapela ludowa pochodzącego ze wsi Dąbrowa k/Rzeszowa Władysława Łobody. Grali w niej mieszkańcy Dąbrowy, Trzciany i okolicznych wiosek . Na 99 taśmach Tadeusz Hejda utrwalił na taśmach magnetofonowych 48 godzin i 23 minuty melodii i przyśpiewek w wykonaniu tej kapeli. Od 1973 roku opracowywanie programów folklorystycznych Tadeusz Hejda przekazał Jerzemu Dyni. Przez 17 lat, aż do 1985 roku, był on autorem prezentowanego również w programie Polskiego Radia w Warszawie cyklu programów Z mikrofonem przez rzeszowską wieś i Muzyka folklorem malowana. W 1978 roku Jerzy Dynia obronił Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie pracę magisterską Instrumentaliści i śpiewacy ludowi w programach Rozgłośni Polskiego Radia w Rzeszowie”[1]. Nazwiska i kariery muzyków są nierozłącznie związane z nazwiskami i karierami prezenterów i pracowników radiowych.

– Z tej pana biografii i z tego co pan tutaj powiedział, rysuje się obraz człowieka, który ciężko pracuje w zakładzie pracy, ma żonę, obowiązki rodzinne i jeszcze pan gra na instrumentach…

– Łoboda grał na klarnecie na systemie niemieckim – wtrącił się pan Jan – ja też długo grałem na klarnecie, ale teraz zdrowie nie pozwala i gram na skrzypcach. Grałem też na akordeonie – pokażę Wam. – I w tym miejscu mieliśmy przyjemność obejrzeć nagrania, rejestrujące popis gry w letnim przydomowym otoczeniu sprzed około dwudziestu lat.

– Wrócę do pytania i przejdę od razu do puenty – najważniejsza jest praktyka. Mówił pan, że grał pan cały czas, od młodego chłopaka, po weselach, zabawach, w wojsku i po wojsku. W jednym z wywiadów jakich pan udzielił do mediów lokalnych, powiedział pan nawet, że „nie lubi opowiadać o sobie woli grać”[2]. Czy zgodzi się pan z tym?

– Tak, zależy kto ma do czego zamiłowanie. Za młodu graliśmy to co leciało, dzisiaj młodzi mają łatwiej, ale nie każdy będzie grał. To jest tak, że jak dwóch uczniów chodzi do jednego nauczyciela i jeden zagra dobrze, drugi nie.

-4-

– Muszę wyrazić podziw, po pierwsze co do wysokiego poziomu artystycznego jaki kiedyś miały miejscowe zabawy taneczne, na których grał zespół złożony z kilku muzyków „wyjadaczy” znających się świetnie na swoim fachu, a po drugie nad wszechstronnością – pan przecież gra na skrzypcach, klarnecie, trąbce, saksofonie alcie, tenorze, akordeonie. A niech pan powie, co panu dała w życiu muzyka?

– Muzyka jest ważna. Nauczyłem się sam, ale też rzeźbię – grać umiem, wystrugać w drewnie umiem, ale nie mam takiej gadki… To no zagrajmy…

___W tym miejscu należy postawić dwudziesto? trzydziesto? -minutową pauzę na grę… Pan Jan prywatnie jest człowiekiem skromnym i spokojnym, ale swój temperament, zgoła odmienny, odsłania podczas gry, co z pewnością docenili jury prestiżowego konkursu, pisząc: „znajomość muzyki mistrzów-muzykantów z Puszczy Sandomierskiej wpłynęła na grę Jana Cebuli, w której słychać charakterystyczne cechy muzyki tego regionu: prostotę stylu, dzikość, zadziorność oraz zwiewne ogrywanie muzycznych melodii, wyrazisty indywidualny rys przy jednoczesnym odniesieniu do lasowiackiego dziedzictwa”[3].

4ceb

Pan Jan Cebula na co dzień. Podczas gry na skrzypcach

-5-

3ceb

2ceb

-6-

– Zadzwonię do znajomego muzykanta to jeszcze pogramy, będzie nas więcej. Chciałbym żebyście jeszcze zostali. – Powiedział pan Jan.

– Nie, nie chcemy pana fatygować…

– No to zagrajmy jeszcze. – Dodał.

– My jeszcze kilka pytań do pana i zagramy. – W tym momencie pani Maria zaprosiła nas na obiad – w swoim żywiołowym stylu, bez dyskusji z naszej strony, rozstawiła talerze i pięknie ugościła. – Panie Janie, jak pan uważa, skąd wziął się ten bum na muzykę ludową? I jakie to były mniej więcej lata, czy Pan pamięta? Bo wspominał pan, że po wyjściu z wojska graliście muzykę ludową.

– Po wojsku wszedłem do kapeli ludowej – wtedy powstawały te kapele ludowe, to było jakoś w końcu lat 50-tych. I graliśmy, były organizowane różne przeglądy – odnosiliśmy sukcesy na przeglądach w Kazimierzu nad Wisłą. Już później, na przykład w 1993 roku byliśmy z zespołem „Lasowiacy” grać w Austrii i mamy stamtąd nagrania. Grałem wtedy jeszcze na klarnecie. Ale to były trudne warunki. Teraz jest lepiej, wtedy tak o to nie dbano. Teraz gram na skrzypcach, bo o to chodzi.

– Tak, realizował pan przecież projekt z tym związany, „lasowiacki muzykant, skrzypek prymista uczy swojej techniki gry uczennicę i ucznia” jak pisało na portalu MDK Kolbuszowa[4]. Dobrze się stało, ponieważ dużo mówi się o tym, że te dawne umiejętności już nie do odtworzenia „z powietrza” wraz z przeminięciem jednego, czy drugiego pokolenia, odejdą w zapomnienie bezpowrotnie. I na pewno tak się już działo niejednokrotnie – co z muzykantami z początku XX wieku, z tymi z początku XIX wieku i z czasów wcześniejszych? Technika gry i sama muzyka z pewnością uległy zmianie. Było także wiele instrumentów, na których obecnie już się nie gra. A co z muzyką? Panie Janie, jak pan uważa, czy muzyka ludowa zostanie zapomniana?

 Wydaje mi się, że muzyka ludowa się obroni – teraz to młodzi lubią muzykę ludową, naprawdę. Powstało dużo zespołów ludowych.

– Ale widzi pan, doskonale pan o tym wie, że muzykę można grać i „grać”. Czy obecnie faktycznie człowiek młody, który nie miał żadnej styczności z kulturą ludową – z wsią z pańskiej młodości i z młodości pańskich rodziców, od których jakieś tam spojrzenie na świat pan przejął – z lat przed i powojennych, – będzie potrafił wyczuć ten oryginalny i naturalny styl?

– No… teraz to wyłapują starych muzykantów bo muzyka ludowa jest w modzie, ale nie wiem czy tak będzie dalej… Mówi się raczej, że folklor, że to jest folklor…

-7-

– Dziękuję bardzo. Na tym skończymy wywiad o muzyce, ale jeszcze jedno pytanie. Wspomniał pan o tym, że potrafi pan rzeźbić. Może coś więcej na ten temat?

– No rzeźbię takie ludowe figury, kapele, zwierzęta gospodarskie. Spójrzcie.

___Pan Jan pokazał nam kilka własnoręcznie wyrzeźbionych i pomalowanych, stylowych dzieł, o różnej wielkości i tematyce. Do rozmowy włączyła się pani Maria, która oprowadziła nas po mieszkaniu pokazując ekspozycję. Co więcej, okazało się, że pani Maria, prócz tego, że przez wiele lat grała na trąbce w jednym zespole wraz z panem Janem, kiedy on grał na klarnecie, to jeszcze pasjonuje się sztuką rękodzieła i tworzy przepiękne kwiaty i bukiety.

5ceb

Pani Maria z pięknymi palmami

-8-

6ceb

7ceb (1)

Fotografie sporządzone podczas spotkania. Przedstawiają twórczość artystyczną Państwa Cebulów

-9-

8ceb

9ceb (1)

-10-

___Na koniec chciałbym wraz z redakcją życzyć pani Marii i panu Janowi wszystkiego co najlepsze – dużo sił i uśmiechu na twarzy. Aby wychodzili do młodych i pokazywali im jak otaczać się pięknem na co dzień oraz by pokoje i domy ludzi młodych, wzorem państwa Cebulów, których działalność wykracza daleko poza muzykę, pełne były sztuki, drobiazgów i wytworów własnoręcznie stworzonych. Nie handmade, ale raczej my handmade. Piękna nawet małego nie można kupić.

 

Przypisy:

[1] Radio Rzeszów, Folklor Podkarpacia: http://folklor.podkarpackie.pl/informacja,93,0 [dostęp online: 7.01.2018].
[2] TVP 3 Rzeszów, Nagroda Oskara Kolberga dla Jana Cebuli z Kolbuszowej: https://rzeszow.tvp.pl/30160150/nagroda-oskara-kolberga-dla-jana-cebuli-z-kolbuszowej [dostęp online: 8.01.2018].
[3] Nagroda im. Oskara Kolberga: Jan Cebula: http://www.nagrodakolberg.pl/laureaci-jan_cebula  [dostęp online: 7.01.2018].
[4] Jan Cebula niezwykły muzykant: http://mdkkolbuszowa.pl/index.php/bedzie/najblizsze-wydarzenia/323-jan-cebula-niezwykly-muzykant  [dostęp online: 8.01.2018].

Umieszczone w wywiadzie fotografie pochodzą ze zbiorów prywatnych autora. Na obrazku wyróżniającym skrzypce Pana Jana Cebuli.

-11-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *